Łukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 2 dni, 13 godz. temu · WyświetlGratuluję rekordów w Skawinie! Widzę jednak, że odchodzicie nieco od ”trail” w stronę ”street”. Piszę, bo miałem nadzieję, że spotkam kogoś z Was na Koniczynce w Ojcowie… Pogoda co prawda o 20 stopni wyższa niż w sobotę, ale przyznam, że warto było wziąć urlop i przyjechać z Warszawy na ten bieg… Niesamowita atmosfera, świetna organizacja, malownicza (ale trudna i naprawdę górska!) trasa.
Dość powiedzieć, że komuś wyszło w pomiarach 1700 m przewyższenia, a trasa liczyła 38,5 km. Można było jednak pobiec ”tylko” półmaraton, a nawet rozmyślić się w trakcie maratonu i też skończyć po połówce. Sporo osób tak zrobiło, tym bardziej, że demotywujące było to, iż przebiegało się 9 razy koło linii startu/ mety. Za to frajda dla kibiców, którzy mogli siedzieć w cieniu parasoli w barze i sączyć piwko (kolejna próba silnej woli dla biegnących! Nie wszyscy dali radę…). Medale studenci sami robili w drewnie, część podczas biegu. Są super! Były też koszulki i woda na punkcie. Za taki bieg bez wahania bym zapłacił, a był za darmo. Asia Garlewicz była druga wśród kobiet w półmaratonie, ja w maratonie 13, ale akurat nie o miejsca w tym biegu chodziło. Polecam fanpage Koniczynki na Facebooku, są zdjęcia i jest fajnie zmontowany filmik.
Z pozdrowieniami…
Sprawdzian z siły woli i samozaparcia – jak dla mnie zdany na 5 (albo raczej na 9, w skali 9-kółkowej). Ja jak robiłem 30-kilometrówki, to zaczynałem na Błoniach, ale leciałem na AWF i z powrotem…
Impreza w Warszawie może i udana, ale dla mnie nieporozumieniem jest to, że nie mogła skończyć się na stadionie, a skończyła obok, z braku bieżni na owym. I nazywa się ”narodowy”, dobre sobie. Widziałem, jak sobie Yared robił rozbieganie – jakby miał zaraz startować, lekko, z uśmiechem, bez cienia zmęczenia na twarzy. Pewnie dlatego, że spędził na trasie tylko niewiele ponad godzinę…
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: A czy ktoś z Was wybiera się na półmaraton warszawski? Bo nie wiem, czy się wybrać pokibicować… Przy okazji – gratulacje dla Andrzeja. Biegałem w tym czasie po Lasku, będąc przejazdem w Kraku… · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 1 miesiąc, 3 tygodni temu · WyświetlA czy ktoś z Was wybiera się na półmaraton warszawski? Bo nie wiem, czy się wybrać pokibicować… Przy okazji – gratulacje dla Andrzeja. Biegałem w tym czasie po Lasku, będąc przejazdem w Kraku…
Ja byłem w tamtym roku. Dziś krążyłem wokół Błoń – 9 kółek, czyli w sumie 32 km. Zbliża się Wielki Sprawdzian.
Sprawdzian z siły woli i samozaparcia – jak dla mnie zdany na 5 (albo raczej na 9, w skali 9-kółkowej). Ja jak robiłem 30-kilometrówki, to zaczynałem na Błoniach, ale leciałem na AWF i z powrotem…
Impreza w Warszawie może i udana, ale dla mnie nieporozumieniem jest to, że nie mogła skończyć się na stadionie, a skończyła obok, z braku bieżni na owym. I nazywa się ”narodowy”, dobre sobie. Widziałem, jak sobie Yared robił rozbieganie – jakby miał zaraz startować, lekko, z uśmiechem, bez cienia zmęczenia na twarzy. Pewnie dlatego, że spędził na trasie tylko niewiele ponad godzinę…
Pięter było 30 + podbieg kilkuschodowy z dziedzińca budynku. W Bielawie w biegu na wieżę kościoła było podobnie, też start z dziedzińca. I w Katowicach puszczano systemem co 30 sekund, tak jak w Bielawie – nie zawsze tak jest, bo np. o Nowym Jorku (bieg na Empire State Building) puszcza się tłum, który się (gdzieś czytałem) nawet gryzie wzajemnie… W Altus Cup była lista kto o której startuje, nie trzeba było czekać na zewnątrz, można było śledzić z ciepełka akcję i w ciepełku się rozgrzewać.
Wszyscy sobie wcześniej ćwiczyli technikę wbiegu – czy po dwa, czy po trzy schodki, czy się ciągać po poręczy, czy nie. Na pewno nie można zacząć za mocno, bo się łatwo zakwasić, mięśnie bardzo mocno pracują. Ciąganie się po poręczy pomaga, szczególnie, kiedy nadchodzi kryzys. A do 30 piętra zdąży nadejść, tego możecie być pewni. Mnie dopadł po 16. Całość wbiegłem, ale od 16 tak nagle dużo wolniej, choć równo.
Trening pod schody niekoniecznie oznacza trening po schodach. Podobno mistrzowie biegają po górach (słowem: to coś dla Was), świetnie sprawują się w tych zawodach kolarze, czyli trening rowerowy angażuje odpowiednie dla tej dyscypliny mięśnie. Tyle refleksji, jestem jeszcze laikiem, ale podoba mi się to.
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Ależ bym z wami pobiegał… Mnie w pobliżu miejsca zamieszkania pozostaje park łazienkowski, ale uwaga (choć może już o tym pisałem) – w soboty i niedziele po godzinie 10 biegaczom… wstęp wzbroniony (sic!). Widzieliście kiedyś znak drogowy z przekreślonym czerwoną krechą biegaczem? Nie? To przyjedźcie do Warszawy! Z [...] · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 5 mies., 3 tygodni temu · WyświetlAleż bym z wami pobiegał… Mnie w pobliżu miejsca zamieszkania pozostaje park łazienkowski, ale uwaga (choć może już o tym pisałem) – w soboty i niedziele po godzinie 10 biegaczom… wstęp wzbroniony (sic!). Widzieliście kiedyś znak drogowy z przekreślonym czerwoną krechą biegaczem? Nie? To przyjedźcie do Warszawy!
Z rzeczy bardziej przyjemnych (czyli nic o Warszawie) – w niedzielę startowałem w Mistrzostwach Polski w Biegu po Schodach w Katowicach i miałem nadzieję, że kogoś z Was spotkam, a impreza była naprawdę super! I świetne medale i koszulki. Wynik kiepski, ale dopiero zaczynam budować formę po kryzysie poprzeprowadzkowym. Na 30 piętro dotarłem po 3 minutach i 41 sekundach, tracąc ciut ponad minutę do zwycięzcy. Ale w czymś takim warto wystartować!
Pozdrawiam ekipę…
Super:) Gratulujemy. Są to jakieś nowe doświadczenia, więc może przekaż jakieś szczegóły dla osób chcących pójść w Twoje ślady :)
Pozdrawiam.Pięter było 30 + podbieg kilkuschodowy z dziedzińca budynku. W Bielawie w biegu na wieżę kościoła było podobnie, też start z dziedzińca. I w Katowicach puszczano systemem co 30 sekund, tak jak w Bielawie – nie zawsze tak jest, bo np. o Nowym Jorku (bieg na Empire State Building) puszcza się tłum, który się (gdzieś czytałem) nawet gryzie wzajemnie… W Altus Cup była lista kto o której startuje, nie trzeba było czekać na zewnątrz, można było śledzić z ciepełka akcję i w ciepełku się rozgrzewać.
Wszyscy sobie wcześniej ćwiczyli technikę wbiegu – czy po dwa, czy po trzy schodki, czy się ciągać po poręczy, czy nie. Na pewno nie można zacząć za mocno, bo się łatwo zakwasić, mięśnie bardzo mocno pracują. Ciąganie się po poręczy pomaga, szczególnie, kiedy nadchodzi kryzys. A do 30 piętra zdąży nadejść, tego możecie być pewni. Mnie dopadł po 16. Całość wbiegłem, ale od 16 tak nagle dużo wolniej, choć równo.
Trening pod schody niekoniecznie oznacza trening po schodach. Podobno mistrzowie biegają po górach (słowem: to coś dla Was), świetnie sprawują się w tych zawodach kolarze, czyli trening rowerowy angażuje odpowiednie dla tej dyscypliny mięśnie. Tyle refleksji, jestem jeszcze laikiem, ale podoba mi się to.
Łukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 7 mies., 1 tydzień temu · WyświetlNie wiecie może, nie spotkaliście się ze zdjęciami z 7 Dolin, oprócz tej garstki z maratonówpolskich.pl (z Koral Maratonu wrzucili ich chyba parę tysięcy, a przecież setka była dużo bardziej malownicza…)
Niestety. Siła wyższa, praca. Ale zobaczymy, jak sobie poradzę, być może będę z podkulonym ogonem wracał do Krakowa za pół roku, he, he…
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Jest szansa, że dołączę się do sobotniego treningu, mam zamiar przyjechać. A co do planów na przyszły sezon, to Maraton Karkonoski, Rzeźnik – może w wersji hardcore, jakieś zawody triathlonowe ale na MTB, parę dyszek i półmaratonów, w tym chciałbym jeszcze raz na bieg do Morskiego Oka (tym [...] · WyświetlUżytkownik Łukasz dołączył do grupy
Salomon Trail Running Warszawa 7 mies., 1 tydzień temu · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 7 mies., 1 tydzień temu · WyświetlJest szansa, że dołączę się do sobotniego treningu, mam zamiar przyjechać. A co do planów na przyszły sezon, to Maraton Karkonoski, Rzeźnik – może w wersji hardcore, jakieś zawody triathlonowe ale na MTB, parę dyszek i półmaratonów, w tym chciałbym jeszcze raz na bieg do Morskiego Oka (tym razem bez spotkań z niedźwiedziem) i półmaraton przez Kasprowy, Półmaraton Jurajski, jakiś wbieg po schodach i jeden start zagraniczny, może Frankfut Marathon. Prawdopodobnie, jeżeli zacznę treningi w grupie Masters Warszawa, to jakieś starty w pucharze Polski i na mistrzostwach Polski Masters (tylko teraz piszę o pływaniu…), tam jest taki wymóg, że trzeba, jak się z nimi trenuje. I chyba tyle, zresztą, pewnie coś po drodze wpadnie. Maraton Warszawski, na przekór – nie.
Ale wam zazdroszczę. Szlachetny Lasku ten tylko się dowie jak cię łaknie – kiedy cię zabraknie (przepraszam Mistrza za czyn na tekście popełniony niegodny). Powoli się otrząsam i może w końcu wybiorę się na Salomona warszawskiego, ale, ech, co tu mówić :(
W odpowiedzi do - Dariusz Wilczyński napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Wczoraj, pomimo zmiany oficjalnego terminu treningów, odbył się trening nieoficjalny. W zacnym, siedmioosobowym gronie – z którego prawie wszystkim umknęła zmiana terminu :)… – zrobiliśmy rundkę dookoła Wolskiego pod koniec omijając podstępnie bokiem znienawidzony Sikornik :) Wyszło 15 km, tempo w większości konwersacyjno-regeneracyjne, a atmosfera jak zwykle [...] · WyświetlChętnie bym pobiegł, a nie kibicował, ale mnie choróbsko złożyło, niestety sympatyczne koleżanki z (od dzisiaj) byłej pracy lubują się w przychodzeniu do pracy w stanie agonalnym, że to niby takie poświęcenie. Więc nawet osobiście nie pokibicuję. Za to planuję przyjechać na Marszobieg Niepodległości i Was wspomóc, jeżeli zrobicie drużynę, jak rok temu. Mam zamiar w końcu złamać tam 20 minut, raz mi brakło 20 sekund, ech. Trzymam kciuki. A Mariuszowi wróżę czas poniżej 58 minut, raczej w granicach 56, jak dołoży do kotła :)
W odpowiedzi do - Andrzej Lachowski napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: Może pobawimy się w typowanie wyników :) Osoby które otrzymały maila z nadaniem nr startowego są zwolnione z opłaty startowej. Właśnie otrzymałem potwierdzenie. Warunek że wcześniej się zapisały. Pozdrawiam. · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 8 mies. temu · WyświetlZ tymi przygotowaniami do 3 Kopców to w moim przypadku – sam nie wiem. Wczoraj pobiegłem 11 z hakiem w Busku-Zdroju na X Biegu Zdrojowym (wygrałem suszarkę w losowaniu, he, he), były 4 okrążenia i 4 niczego sobie podbiegi i niczego sobie upał, a cienia jak na lekarstwo. Na 6 km zacząłem czuć setkę w nogach i ostatecznie jak mijałem 10 km to miałem 44:30, a to nie nastraja. Cóż, reprezentowałem Grupę Biegową Salomona na 7 Dolinach, jako amator i debiutant na 100 km wstydu chyba nie przyniosłem, to 3 Kopce pewnie odpuszczę, a nawet jak nie, to będę grzał tyły…
Łukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 8 mies., 1 tydzień temu · WyświetlMariuszu, to ”dość” trudny maraton jak na debiut. Po czasie zwycięzcy zresztą widać. W dodatku upał był niemiłosierny. Trudno tu dyskutować o czasie. Czytaliście o tym Kenijczyku we Wrocławiu, który próbował się doczołgać do mety, ale i tak mu się nie udało i go donieśli? Tak że gratulacje. My przynajmniej biegliśmy tę setkę w dobrych, prawie optymalnych warunkach pogodowych. Gratulacje także dla Grzegorza. Pomagałem kiedyś w korekcie przewodnika ”Bezdroży” (Estonia), wiem co nie co o Tallinnie, a jeszcze nie byłem. A chciałbym. W Niemczech funkcjonują wyspecjalizowane biura turystyki biegowej. Ciekawe, kiedy u nas takie coś powstanie
Tu jest link do tego upadku Kenijczyka. Posłuchajcie, jaki uwazny był drugi spiker zawodów. Człowieka wnoszą na metę, wczesniej szedł na czworakach, a spiker odbiera mikrofon koledze i zaczyna chrzanić o dekoracji wózkowców. Jak na obrazie Breughla ”Upadek Ikara”. A swoją drogą, nie wiem czemu nawet tak unteligentny admin z MP jak Michał Walczewski pisze ”kenijczyk”, zamiast ”Kenijczyk”. Już nie pierwszy raz zresztą
link: http://maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=1&action=7&code=9242&bieganie
Łukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 8 mies., 1 tydzień temu · WyświetlCzołem… Ja się nie mam czym chwalić, chyba tym, że ukończyłem te 100 (ponoć 102) km. Niestety skurcze znowu mnie przyhamowały, choć tym razem po kilkunastominutowych postojach na dwóch przepakach i auto-masażu ustąpiły i końcówkę (12 km) miałem zabójczą, cóż jednak z tego, jak ostatecznie na mecie zameldowałem się z czasem 15:45, zły i z dużą rezerwą sił, których już nie miałem jak wykorzystać. Pewnie dlatego ostatni kilometr pobiegłem po szczeniacku w 3:30 (było trochę z górki). Bolące nogi włożyłem na minutę do górskiego potoku i było po bólu.
Pogoda wspaniała na taki bieg, przez większość czasu słońce schowane za chmurami, ale widoczność dobra, choć trasa tylko momentami jest widokowa. Za to widoki piękne. Za poradą Izy, która zaszalała, wypróbuję nowy sposób suplementacji przedstartowej, może pomoże. Na razie muszę odzyskać ze 2-3 kilogramy z tych 7-8, które straciłem. Sporo osób (50) nie ukończyło – startowało ok. 250. Gdyby temperatura była taka jak następnego dnia (żar się lał z nieba), to pewnie tych nieukończeń byłoby więcej.
Plusem jest to, że całą trasę, oczywiście za wyjątkiem podejść, truchtałem bądź biegłem. Od 70 do 88 km musiałem na podejściach iść bokiem, bo tylko tak udawało mi się nie łapać skurczy. Te 18 km i postoje to był mój czarny punkt imprezy. Jak sobie z tym poradzę, to może coś z tego będzie, bo ogólnie taka setka to niezła frajda!
Dobra myśl, tym bardziej, że ja już kupiłem – skarpety – więc na konto tych jakże obfitych zakupów możemy panom sprzedawcom pozajmować trochę czasu ;) Takie butki na pewno świetnie by się sprawdziły nad morzem przy dłuższym bieganiu po plaży – po 1,5-godzinnym biegu boso do tej pory nie pozbyłem się efektów tego ”touch of nature” ;) W weekend mnie nie ma, ale w tygodniu – chętnie
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: W Krakowie otworzył się pierwszy w Polsce firmowy sklep five fingers – można kupić 5-palczaste butki (różne odmiany) i 5-palczaste skarpetki (też kilka odmian). W sklepie jest bieżnia, można popróbować. Na Siennej, prawie naprzeciwko Empiku, pod rusztowaniami · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 8 mies., 3 tygodni temu · WyświetlW Krakowie otworzył się pierwszy w Polsce firmowy sklep five fingers – można kupić 5-palczaste butki (różne odmiany) i 5-palczaste skarpetki (też kilka odmian). W sklepie jest bieżnia, można popróbować. Na Siennej, prawie naprzeciwko Empiku, pod rusztowaniami
W sobotę przechodziłem i widziałem :) Ależ mnie kusiło aby wejść i sprawdzić… No ale po pierwsze śpieszyłem się, a po drugie (i zapewne ważniejsze) miałem zalecenie terapeutyczne nie biegać…
Może byśmy się wybrali w kilka osób wspólnie powybrzydzać? Kupić, nie kupić ale potestować można…Dobra myśl, tym bardziej, że ja już kupiłem – skarpety – więc na konto tych jakże obfitych zakupów możemy panom sprzedawcom pozajmować trochę czasu ;) Takie butki na pewno świetnie by się sprawdziły nad morzem przy dłuższym bieganiu po plaży – po 1,5-godzinnym biegu boso do tej pory nie pozbyłem się efektów tego ”touch of nature” ;) W weekend mnie nie ma, ale w tygodniu – chętnie
Ja z kolei nie kupiłem żadnych skarpet, jedynie ledwo oddychałem tymi co mam podczas treningu wokół Błoń w tym samym czasie, co Wasza ekipa trenowała na bieżni. Muszę się przyznać Trenerowi, że zamiast 14 km na 82 procent zrobiłem ledwie 9 km i już nawet skarpetki (co prawda nie pięciopalczaste) przestały oddychać. Kasia jest tego świadkiem, bo wracała z treningu, jak już szedłem z trasy do domu. Ciekawe jak Wam idą treningi w tym skwarze i gdzie trenujecie. Ja wczoraj (czwartek) poszedłem na Błonia dopiero o 19.30, ale i tak z dużym trudem wykonałem 16-kilometrowy plan na pierwszym zakresie (co prawda bez picia, bo zapomniałem). Od jutra zdecydowanie zmieniam godziny na bardzo poranne.
A w niedziele – 28 km, w następną – 30 km – Darku liczę po cichu na Twe towarzystwo przy jednej z tych okazji.
Łukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 8 mies., 3 tygodni temu · WyświetlNo i jak tam czterysetki? Rozumiem, że nawet palce u rąk jeszcze Wam drżą z wysiłku i ciężko coś napisać… Przyznać się, kto nie wytrzymał i próbował złamać minutę? Mnie by kusiło ;) Chociaż jak trener był, to i dyscyplina treningowa pewnie była nienaganna…
Się poprawiam. Kościół w Bielawie koło Dzierżoniowa, a Dzierżoniów 60 km od Wrocławia w stronę Wałbrzycha. U podnóża Gór Sowich. 3. co do wysokości kościelna wieża widokowa w Polsce i jedyna w Europie, na którą się wbiega w ramach zawodów. Tak że polecam za rok! W tym roku broniłem 1. miejsca w kat. wiek. wywalczonego przed rokiem, ale się nie udało, choć czas o 3 sek. lepszy.
Zawody są profesjonalnie przygotowane, a opłata startowa to tylko 20 zł. (każdy dostaje medal i koszulkę, a za podium w generalce i w kat. wiek. – puchar, w tym roku normalny, w zeszłym – drzeworyt). Do 1. tarasu wieża ma 2 korytarze (2/3 trasy) i 1 do ostatniego, gdzie jest meta. Pomiar elektroniczny (chipy), ale to nie wszystko – zawodnicy startują w grupach 10-osobowych, co 30 sek., a start jest taki jak w slalomie gigancie – jest zegar, który zaczyna pikać na 5 sek. przed startem i antenka, którą się przesuwa ruszając (czas start). Są emocje! Na starcie jest też monitor, na którym można śledzić przebieg rywalizacji – czyli na którym jest się aktualnie miejscu, w generalce i w kat. wiek.
Kiedy 10 zawodników jest już na mecie, następuje przerwa i schodzą oni do 1. tarasu, gdzie mogą już wracać drugim korytarzem, a kolejna dziesiątka rusza pierwszym. Szybko i sprawnie, zresztą limit to 150 osób (nie było kompletu).
Jeżeli dla kogoś niecałe 2 minuty to za mało, żeby jechać taki kawał, to organizatorzy wyszli naprzeciw – na drugi dzień (w niedzielę) jest bieg uliczny na 10 km (w tym roku nie biegłem, w zeszłym tak). Trasa jest pochyła, biega się 3 lub 4 okrążenia, czyli raz trochę z górki, raz trochę pod górkę. Jak ktoś nie chce dychy po asfalcie, to są jeszcze GÓRY SOWIE – tuż obok, w pakiecie zresztą był przewodnik z mapką – kilka pięknych szczytów i szlaków do zaliczenia + hitlerowskie sztolnie, wieża widokowa ku czci Bismarcka, twierdza w Srebrnej Górze – warto się wybrać na cały weekend.
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : No i się udało – wdrapać na podium, co nie było łatwe, bo choć to 3 miejsce podium (w kategorii wiekowej, rzecz jasna), najłatwiejsze do wyspindrania, to nogi były jak z waty, po tych 300 ileśtam stopniach wieży kościelnej. Tu jednak ciekawostka – na studiach biegałem 200 i [...] · WyświetlŁukasz napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 9 mies., 3 tygodni temu · WyświetlNo i się udało – wdrapać na podium, co nie było łatwe, bo choć to 3 miejsce podium (w kategorii wiekowej, rzecz jasna), najłatwiejsze do wyspindrania, to nogi były jak z waty, po tych 300 ileśtam stopniach wieży kościelnej. Tu jednak ciekawostka – na studiach biegałem 200 i 400 metrów i nigdy mi się nie zdarzyło tak minimalne zwycięstwo. A do rzeczy – 4. zawodnik M30 miał 01:25:45, a ja – 01:25:39. Przegrać podium o 0,06 sek… To się musiał chłop wkurzyć! Do zobaczenia mam nadzieję w środę, jak nie będę akurat robił kursu do Warszawy…
Gratulacje :) Podium to zawsze podium…
Co do czasu – przyznaj się – zastosowałeś metodę minimalizacji wysiłku (ewentualnie maksymalizacji efektu) czyli zastosowałeś akurat tyle siły aby wystarczyło na 3 miejsce :)
Rozumiem, że nie biegliście wszyscy razem tylko wypuszczali was po kolei i pomiar czasu był elektroniczny?Łukasz, gratulacje, gdyby wszyscy byli tacy jak Ty, to zlikwidowano by windy! .Już teraz rozumiem, dlaczego ostatnio w Lasku W. odłączyłeś się na jakieś schody. Ale poza tym, napisz trochę, co to był za bieg. Relacjonujesz tak, jakby wszyscy wiedzieli. A ja np. nie wiem, jaki kościół, gdzie?
Się poprawiam. Kościół w Bielawie koło Dzierżoniowa, a Dzierżoniów 60 km od Wrocławia w stronę Wałbrzycha. U podnóża Gór Sowich. 3. co do wysokości kościelna wieża widokowa w Polsce i jedyna w Europie, na którą się wbiega w ramach zawodów. Tak że polecam za rok! W tym roku broniłem 1. miejsca w kat. wiek. wywalczonego przed rokiem, ale się nie udało, choć czas o 3 sek. lepszy.
Zawody są profesjonalnie przygotowane, a opłata startowa to tylko 20 zł. (każdy dostaje medal i koszulkę, a za podium w generalce i w kat. wiek. – puchar, w tym roku normalny, w zeszłym – drzeworyt). Do 1. tarasu wieża ma 2 korytarze (2/3 trasy) i 1 do ostatniego, gdzie jest meta. Pomiar elektroniczny (chipy), ale to nie wszystko – zawodnicy startują w grupach 10-osobowych, co 30 sek., a start jest taki jak w slalomie gigancie – jest zegar, który zaczyna pikać na 5 sek. przed startem i antenka, którą się przesuwa ruszając (czas start). Są emocje! Na starcie jest też monitor, na którym można śledzić przebieg rywalizacji – czyli na którym jest się aktualnie miejscu, w generalce i w kat. wiek.
Kiedy 10 zawodników jest już na mecie, następuje przerwa i schodzą oni do 1. tarasu, gdzie mogą już wracać drugim korytarzem, a kolejna dziesiątka rusza pierwszym. Szybko i sprawnie, zresztą limit to 150 osób (nie było kompletu).
Jeżeli dla kogoś niecałe 2 minuty to za mało, żeby jechać taki kawał, to organizatorzy wyszli naprzeciw – na drugi dzień (w niedzielę) jest bieg uliczny na 10 km (w tym roku nie biegłem, w zeszłym tak). Trasa jest pochyła, biega się 3 lub 4 okrążenia, czyli raz trochę z górki, raz trochę pod górkę. Jak ktoś nie chce dychy po asfalcie, to są jeszcze GÓRY SOWIE – tuż obok, w pakiecie zresztą był przewodnik z mapką – kilka pięknych szczytów i szlaków do zaliczenia + hitlerowskie sztolnie, wieża widokowa ku czci Bismarcka, twierdza w Srebrnej Górze – warto się wybrać na cały weekend.
…I pewnie od niechcenia wyszło Ci 25 km. A jak tak dalej będzie lało, to w środę pobiegniemy Twoim śladem – może nawet w startówkach, żeby bardziej pokozaczyć?
W odpowiedzi do - Iza Cieluch napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Ha! Wczorajszy las bardzo trailowy się okazał ;) wątły strumyczek widmo przy Panieńskich Skałach, sądząc po śladach, musiał przypominać rwący górski potok. Nietypową dla siebie siłą stargał z góry masę kłód i gałęzi, czyniąc przeprawę iście zadaniem specjalnym ;) Zadania nie ułatwiały zwalone konary zagradzające ścieżki. Wyżej [...] · Wyświetl- Załaduj więcej


Gratuluję Łukaszu. Faktycznie, ja w zwiazku z CM trochę odpuściłem górskie bieganie. Ale juz wracam w górki, bo na ostatnim treningu w Lasku Wolskim odczułem spadek górskiej formy. Pozdrawiam