Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 3 godz., 20 min. temu · Wyświetl
No, no Emilka, juz niedługo zostaniesz team-liderką! Masz papiery w nogach.
W odpowiedzi do - Emilia Lany napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Pochwalę się :] Startowałam w sobotę w warszawskim Biegu na Szczyt Rondo 1 (tylko dlatego że wygrałam pakiet startowy na jednym portalu). Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu przeszłam kwalifikacje (jako 5) i chwilę później wystartowałam w finale. W finale byłam szósta i tym samym załapałam się na ostatnie [...] · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 3 godz., 22 min. temu · WyświetlDługo tu nie zaglądałem – byłem na Podkarpaciu (Krosno, Przemysl), gdzie wykonałem (czwartek) jeden trening o 6 rano przy temperaturze koło zera. Ręce mi zdrętwiały. Za to idealne warunki do biegania miałem we Lwowie (sobota i niedziela), a właściwie we wsi Borsówka pod miastem – pogoda słoneczna, ale nie upał, góreczki, cisza, las, krowy i bezpańskie, niegroźne – jak to na Ukrainie – psy. Czyli to, co osobiście lubię najbardziej.
Co do Skotnik:
1. Gratulacje dla Andrzeja, niech mus ie darzy i w przyszłości – dla nas też to jakiś splendor;
2. widzę z wyników i komentarzy, że był okropny upał. Darku, wspólczuję, i nie żałuję, że mnie nie było;
3. tym wszystkim, którzy mimo upału, biegli na swoim najwyższym poziomie (np. Jarkowi Kuciowi) należą się specjalne gratulacje.
4. No i Staś Wcisło też winien pochwalony być – a może by tak wyznaczył jedna stałą trasę i trzymał się jej. Bo pogoda jest stała – jakoś mu zawsze dopisuje, ostatnie dwa lata nawet aż za bardzo.Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 1 tydzień, 1 dzień temu · WyświetlW Skawinie przy ul. Żwirki i Wigury jest Liceum Ogólnoszktałcące im. Marii Skłodowskiej-Curie, do którego uczęszczałem w 1974-1978. W ”Sokole” bywały lekcje WF, a do parku chodziło się niekiedy na wagary i piwko. Teraz udało mi się – z wydatną pomocą trenera Andrzeja Lachowskiego i w obecności żony Ani – poprawić rekord życiowy na 10 km. Od wczoraj wynosi on 42,54. Biegłem na tętno i nieco chyba ostrożnie, bo zmieniłem swoją strategię biegów – od teraz rekordy chcę sobie ustanawiać przy pełnej świadomości. Wszystkim ”życiowcom” i Salomonowcom, którzy ukończyli bieg – serdecznie gratuluję. Rafale, cały czas Cię widziałem z lekka przed sobą i tak już zostało. Jarek Kuć od początku do końca biegł przede mną, a Mariusz śmignął mnie już gdzieś na 2 km i tak już do mety zostało. Gratuluje też Emilii, jak się okazuje, bardzo dobrej znajomej mojego syna Igora. Zrobiłaś fajny wynik – ja tak właśnie biegałem gdzieś 3 lata temu. Powinnaś się przebiec latem w Bochni, zdobędziesz tam ostrogi (nie bój się, nie na stopach, lecz w sensie przenośnym: ”Boso ale w ostrogach”). Gratuluję też Znajomemu Emilii, ale imienia jeszcze nie zapamiętałem, sam się zresztą przedstaw i pochwal bardzo dobrym wynikiem. Ja już sobie wstałem i – mimo niedzieli, Dnia Pańskiego – biorę się do roboty (romans z książką o Fiodorze Mścisławskim). O Darku nie zapomniałem – rok temu mnie ”lekko oszukał”, a teraz – zszedł poniżej czterdziestki, gdy chodzi oczywiście o wynik, bo wiekowo jeszcze długo tam będzie. Dlatego zadania stawiam mu jeszcze wyższe – ma ”bardzo oszukiwać” i przebiec konsekwentnie Dychę w takim czasie, ile ma lat. W każdym roku od 2013. Dotyczyć to zresztą powinno wszystkich, także Trenera – to zresztą plan minimum. Ja mam 9 minut zapasu, a Wy? Szczególne gratulacje należą się naszemu Jarkowi Maślance który w wielkim stylu powrócił na trasy i pobiegł 39 minut z groszami. O Bogusiu Kalicińskim nie wspomnę, niechże się wreszcie sam tu odezwie, bo się trochę chyba zapamiętał w tym ustalaniu po cichu rekordów.
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 2 tygodni, 4 dni temu · Wyświetl
W odpowiedzi do - Andrzej Szumiec napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: ”„…Było nas trzech (Jacek,Jarek i ja) w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel..” zrobić trening,było super.” · WyświetlNowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 3 tygodni, 3 dni temu · Wyświetl
To dobrze. Pozdrawiam Wszystkich z Krosna na Podkarpaciu, gdzie wczoraj udało mi się zrobić ładną 10-kilometrową pętelkę po górkach. Mała rzecz, a cieszy.
W odpowiedzi do - Emilia napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: Bardzo mi się podobało, będę trenować z wami na bank. Kolega chyba też i jeszcze może z 2 osoby ściągnę. · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 4 tygodni, 1 dzień temu · WyświetlWszystkim z naszej grupy gratuluję z całego serca. Widziałem Was na trasie i na mecie. Każdy dał z z siebie wszystko. Wszyscy pobili albo ustanowili rekordy życiowe. Proszę się chwalić i opowiadać dokładnie, jak było na tej nowej trasie. Zamieniam się w słuch. Wywołuje kolejno Kasię, Darka, Jarka Kucia, Bogusia Kalicińskiego (najszybszy), Jacka. O innych nie wiem, ale Trener Andrzej wszystko sfotografował, więc może kogoś doda. Dagmara przygotowała grupę uroczych dzieciaków, które pięknie tańczyły na scenie, gdy Darek niesamowicie ostro finiszował (jestem pewien, że szybciej niż zwycięzcy).
czołem ! dzięki za doping, widziałem Grześka i kilka razy Rafała oraz Jarka M.; świetny był też punkt dopingowy Mastersów – dali czadu ! Gratulacje dla wszyskich startujących, życiówki połamane a wyniki Bogusia ! i życiówka Darka .. no no.
Mnie wyszło 3:16:4x; życiówka poprawiona o 8’. Zakładałem bieg na czas 3:20-3:15; trzymałem sie grupy na 3:15, przed półmetkiem trochę odpuściłem – grupa szła za szybko a Grzesiek radził bym biegł spokojnie ;)
W drodze powrotnej pod M1 doszedłem grupe, niestety na zbiegu (za Plazą) złapała mnie kolka, to było bardzo niekomfortowe czułem że mogę biec założonym tempam a jednocześnie trzeba było znacznie zwolnić. Grupa odjechała i na wały Wiślane wybiegłem sam, to chyba przesądziło o tym że już nie byłem w stanie powalczyć o 3:15; Wiatr i samotny bieg dały na tyle popalić, że pracowałem tylko by nie tracić za wiele. Tempo spadało o 8-15sek, odliczałem kilometry do mety – przypuszczam że na końcówkę brakło treningowych długich wybiegań (których osobiście nie znoszę). Ostatnie 8km za słabo pobiegłem głową ;-)Sumując impreza świetnie zorganizowana, zmiany w przebiegu trasy in plus.
Teraz pora na regenerację. W maju szykuje sie w Krakowie i okolicy kilka krótszych biegów:
Skotniki, Skawina, Cianowice, bieg UEK, AGH .. i pewnie coś jeszcze. Bedzie okazja sie sprawdzić.W środę niestety nie dam rady się pojawić. Do zabaczenia za dwa tyg.
Witam! Ja tez Dziękuję za doping na trasie i mecie.Gratulacje dla wszystkich którzy ukończyli maraton ,szczególne dla tych którzy pobili życiówki lub wykonali zakładany plan.U mnie wyszło lepiej niż sobie zakładałem.Planowałem złamanie 3,30,co udało się wykonać z nawiązką i skończyło się na 3,28,13 brutto(3,27 56 netto.Jest to przy okazji moja nowa życiówka.
Co do samego biegu to ruszyłem z grupą na 3,30 ,ale gdy po 8 km zorientowałem się że zające prowadzą za szybko zwolniłem do tępa około 4.55 starałem się nim biec do samej mety.Grupa na 3,30 co prawda mi odjechała ale około 35 km ich dogoniłem(a właściwie to co z niej zostało).Mnie tępo udało się utrzymać do końca i nawet bulwary które były zawsze moja zmorą biegło mi wyjątkowo lekko.Mobilizująca była też perspektywa że po wbiegnięciu na błonia zostało tylko ok 2km a nie jak w poprzednich latach trzeba było biegać dodatkowe kółko.Na finiszu dziękuję za doping Rafałowi a na mecie pierwszy gratulacje złożył mnie Grześ.Dziękuję Wam.
Podsumowując bieg zorganizowany bez zastrzeżeń:przestronne biuro zawodów,częste punkty z wodą no i nowa trasa.
Na końcu chciałem jeszcze podziękować wam wszystkim z którymi się trenowałem na scieżkach,to wasze towarzystwo i cenne porady trenera Andrzeja motywowały mnie do regularnych treningów dzięki którym mogłem złamać 3,30 w maratonie .Do zobaczenia w srodę ,Pozdrawiam .Gratulacje dla Wszystkich uczestników CM, szczególnie dla Kasi, która w pierwszym swoim maratonie złamała 4 godziny, a także podziękowania dla Niej za wspólny bieg na początku. Dzięki dla Wszystkich za doping.
Ja co prawda nie złamałem 4 godzin, skończyło się na 04:08:51 (niestety znowu skurcze, które tym razem jakoś udało mi się rozbiegać) ale i tak jestem zadowolony gdyż udało mi się przebiec całość trasy :-)Dzięki wielkie Wszystkim,którzy dopingowali nas na CM.Gratulacje dla Wszystkich startujących! Impreza dobrze zorganizowana,mnie tam niczego nie brakowało no chyba,że… długich wybiegań przed maratonem he he o czym uświadomiły mi ostatnie kilometry zrobione już raczej bez uśmiechu na ustach.Kolor twarzy na 35-tym km podobno miałem podobny do koloru czegoś czym pisze się w szkole na tablicy…Kibice to wszystko dostrzegą…Eeee tam,to był odcień od białej czapki na głowie!
Fajnie,fajnie było,lekki niedosyt,ze ta trójeczka pozostała nieodczarowana :-)
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 1 miesiąc temu · Wyświetl
Dołączyć trzeba.
W odpowiedzi do - Ania Be napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: można dołączyć na treningi?jak długo zwykle biegacie-potrzebne jeszcze czołówki? pozdrawiam:) · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 1 miesiąc temu · WyświetlWreszcie zdołałem wrócić z Paryża samolotem opóźnionym o 10 godzin. Rekord życiowy na maratonie nad Sekwaną zawdzięczam przede wszystkim trenerowi Andrzejowi Lachowskiemu i jego mądremu planowi. Na pewno mogło być troszkę lepiej ale tydzień wypadł mi z treningu ze względu na chorobę. Ale 9 IX 2012 jest już maraton w Moskwie. A wszystkim uczestnikom Cracovia Maraton życzę szybkości, siły i roztropności na trasie.
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 1 miesiąc, 1 tydzień temu · Wyświetl
Zapowiadają w Paryżu na niedziele deszcz (niepewne) i wiatr 29 m (niestety pewne). Bieg kończy się na Avenue Foch i może tam wiać jak u nas na ulicy tego samego Focha na Błoniach
W odpowiedzi do - Andrzej Lachowski napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Witam. Co to się stało z frekwencją na ostatnim treningu ? Cross zaliczony i po minach uczestników stwierdzam że w każdy ukończył w dobrym tempie.:) Zapraszam do kibicowania Naszym kolegom ze ścieżki na Cracovia Maraton. Na pierwszy ogień idzie Grześ który powalczy w Paryżu. Chodzą plotki że [...] · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 1 miesiąc, 3 tygodni temu · WyświetlA teraz chyba czas na chwalenie się Żywcem, gdzie był choćby Mariusz Wijas. A tak na marginesie – Jarek Kuć na 2 Krak Maratonie przebiegł sobie dla rozgrzewki właśnie cały maraton – bagatelka, 12 okrążeń wokół Błoń…
noooo, Żywiec jak zwykle dopisał :) po serii zachmurzonych imprez, tym razem słonko przygrzało, można było podziwiać piękne widoki. szczególnie ośnieżone szczyty Beskidów, od których wiał silny, dobrze schłodzony wiatr (tak dla zupełnej przeciwwagi dla prażącego słoneczka ;)) do tego doliczyć nieodłączne podbiegi i zbiegi i mamy niezłe zamieszanie jakże urozmaicające trasę :) nie ma nudy. samo się biegnie :D
A to się pochwalę. A co mi tam :) Jak dla mnie to bardzo udany start. To było moje drugie podejście do półmaratonu i udało mi się złamać 1:40. Tak więc poprawiłem wynik z Rudawy o ok 8 min. Trasa dość wymagająca, cięższa od tej w Rudawie ale bardzo malownicza z widokami na ośnieżone góry. Pogoda dała mi się mocno we znaki. Momentami skwar, szczególnie ostatni kilometr w Żywcu, a momentami porywisty wiatr prosto w twarz, szczególnie na najwyższym podbiegu.
Gratulacje dla Izy Cieluch, Bogusia Kalicińskiego I Zbyszka Rajtara. Jeszcze muszę trochę popracować żeby im dorównać :) Nie wiem, czy ktoś jeszcze ze znajomych ”ścieżkowiczów” biegł w Żywcu. Jednym słowem bardzo udana impreza :)
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 1 miesiąc, 3 tygodni temu · Wyświetl
Jacku, ale spowoduj, żeby te nowe wyniki trafiły na stronę Maratonów Polskich, bo tam zdaje się wszystko po staremu, czyli bez Ciebie.
W odpowiedzi do - Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Wielkie gratulacje dla naszego Trenera Andrzeja Lachowskiego, który wygrał trudny Półmaraton Marzanny. Sukces tym większy, że przeciwników miał trudnych i musiał się solidnie napracować. Na pierwsze miejsce wyszedł po 15 km i tak już dotrzymał do mety! Poniżej podaje wyniki pierwszej trójki z międzyczasami. I namawiam innych [...] · WyświetlNowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 1 miesiąc, 3 tygodni temu · Wyświetl
Ja byłem w tamtym roku. Dziś krążyłem wokół Błoń – 9 kółek, czyli w sumie 32 km. Zbliża się Wielki Sprawdzian.
W odpowiedzi do - Łukasz napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: A czy ktoś z Was wybiera się na półmaraton warszawski? Bo nie wiem, czy się wybrać pokibicować… Przy okazji – gratulacje dla Andrzeja. Biegałem w tym czasie po Lasku, będąc przejazdem w Kraku… · WyświetlNowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 2 mies. temu · Wyświetl
Super, a wczoraj jakoś Cię nie mogłem znaleźć na liście wyników i nawet się troszke martwiłem. A tu taka fajna niespodzianka!
W odpowiedzi do - Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Wielkie gratulacje dla naszego Trenera Andrzeja Lachowskiego, który wygrał trudny Półmaraton Marzanny. Sukces tym większy, że przeciwników miał trudnych i musiał się solidnie napracować. Na pierwsze miejsce wyszedł po 15 km i tak już dotrzymał do mety! Poniżej podaje wyniki pierwszej trójki z międzyczasami. I namawiam innych [...] · WyświetlNowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 2 mies. temu · Wyświetl
Ja jeszcze dziękuję Dagmarze za skuteczny doping przed ostatnim okrążeniem, kiedy już bardzo mi się chciało odpocząć. Natomiast już pod Juwenią zachęcał mnie do walki Jarek Maślanka na rowerze, któremu też dziękuję, tym bardziej, że poinformował mnie o zwycięstwie Andrzeja.
W odpowiedzi do - Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Wielkie gratulacje dla naszego Trenera Andrzeja Lachowskiego, który wygrał trudny Półmaraton Marzanny. Sukces tym większy, że przeciwników miał trudnych i musiał się solidnie napracować. Na pierwsze miejsce wyszedł po 15 km i tak już dotrzymał do mety! Poniżej podaje wyniki pierwszej trójki z międzyczasami. I namawiam innych [...] · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 2 mies. temu · WyświetlWielkie gratulacje dla naszego Trenera Andrzeja Lachowskiego, który wygrał trudny Półmaraton Marzanny. Sukces tym większy, że przeciwników miał trudnych i musiał się solidnie napracować. Na pierwsze miejsce wyszedł po 15 km i tak już dotrzymał do mety! Poniżej podaje wyniki pierwszej trójki z międzyczasami. I namawiam innych uczestników, żeby się pochwalili, np. Jarek Kuć, który ustanowił sobie rekord życiowy. Widziałem też Zbyszka Rajtara, Jacka Herudzińskiego, Anię Rzemieniec, była też Iza Cieluch.
Pierwsza Trójka:
1 LACHOWSKI ANDRZEJ [5] 1:08:53
Międzyczasy: 5 km: 0:15:29 10 km: 0:31:30 15 km: 0:48:242. DZIUBA BOGDAN [942] 1:09:16
Międzyczasy: 5 km: 0:15:29 10 km: 0:31:31 15 km: 0:48:383. FISKOVICZ SIERGIEJ [4002] 1:10:04
Międzyczasy: 5 km: 0:15:22 10 km: 0:31:22 15 km 0:48:18
Ja jeszcze dziękuję Dagmarze za skuteczny doping przed ostatnim okrążeniem, kiedy już bardzo mi się chciało odpocząć. Natomiast już pod Juwenią zachęcał mnie do walki Jarek Maślanka na rowerze, któremu też dziękuję, tym bardziej, że poinformował mnie o zwycięstwie Andrzeja.
Grzesiu… jeśli choć troszkę lżej biegło Ci się to ostatnie okrążenie to bardzo mi miło:D:D
Dołączam się do gratulacji dla Trenera Andrzeja i wywołany do tablicy potwierdzam swój nowy rekord w półmaratonie który od dziś wynosi 1.38.00(netto) ,a Tobie Grześiu życzę szybkiego powrotu do pełnego zdrowia.Gratuluje również wszystkim którzy ukończyli bieg(warunki niby były dobre ale organizm chyba jeszcze niezbyt dobrze reagował na temperturę).Pozdrawiwiam wszystkich.Do zobaczenia;
Gratulacje dla wszystkich, którzy dziś ukończyli półmaraton. Dla zwycięzcy i wszystkich, którzy pobili swoje życiówki bądź nie. Spotkałem dziś kolegę, z którym pracowałem. Wiedziałem, że jego ojciec jest jednym z najlepszych polskich maratończyków, ale nie wiedziałem, że trenuje Andrzeja. Świat jest mały. Ja dziś tylko kibicowałem, bo bardzo wolnym tempem wracam do formy. Wczoraj na 10km w Brzeszczach ledwo zmieściłem się w 42 minutach. Do zobaczenia na ścieżkach!
… ten jeden z najlepszych polskich maratończyków od wczoraj już nie trenuje Jędrka…
Również dołączam się do gratulacji. Są jak najbardziej zasłużone.
Dla mnie to był okropny bieg (mam na mysli wynik) ale trasa bardzo fajna i pogoda piknikowa( jak na bieganie to dla mnie troche za ciepło) Pierwszy raz w życiu miałem ochotę zejść z trasy ale ambicja nie pozwoliła.
To była dla mnie dobra lekcja pokory.
Gratulacje dla Jarka za zrobienie życiówki, tym bardziej że warun nie był idealny.
Pozdrowienia dla WszystkichGratulacje dla Andrzeja i dla wszystkich uczestników, tym bardziej, że to nagłe znaczne ocieplenie niezbyt dobrze wpływało na organizm, co też stwierdziłem robiąc niedzielne wybieganie. Niestety nie mogłem Wam pokibicować ale całym sercem byłem z Wami :)
gratulacje gratulacje :)
Też przyłączam się do gratulacji – brawo Andrzej ! Prawie wszystkich udało się spotkać na trasie a Jarka M. widziłem na Błoniach – dzięki za doping. Bardzo ładna trasa, biegło się dobrze mimo zbyt wysokiej temp.
Też upolowałem życiówkę 1:33:29 co cieszy w perspektywie nadchodzącego CM.Super, a wczoraj jakoś Cię nie mogłem znaleźć na liście wyników i nawet się troszke martwiłem. A tu taka fajna niespodzianka!
Było małe zamieszanie. Wydano mi numer kogoś innego i w wynikach figurowałem pod czyimś nazwiskiem ;-) Wystarczył jeden email do chłopaków z datasport skorygowali wszystko pięknie.
Wracając do sukcesu Andrzeja … to o jednym zapomniałem napisać: super że to Polak wygrał te zawody. Wreszcie w Kraku mamy sensowny półmaraton!Jacku, ale spowoduj, żeby te nowe wyniki trafiły na stronę Maratonów Polskich, bo tam zdaje się wszystko po staremu, czyli bez Ciebie.
Świetnie. Gratulacje! Przyjde pokibicowac na CM bo widze, ze na zyciowke sie rowniez zanosi ;-)
Również gratuluję wszystkim:) mam nadzieję, że jesteście zadowoleni:) ja baaardzo choć tylko kibicowałam…:)
ja również gratuluje Wszystkim ukończenia traski, tym bardziej, że lekko nie było:) u mnie co by nie było to życiówka, bo debiutowałam, ale do planu brakło kilkadziesiąt sekund… no szkoda, teraz żałuje, że bardziej nie walczyłam, ale na koncówce to było mi już wszystko jedno… siadła mi psycha po powrocie z Bulwarów na Błoniach na tym dodatkowym kółku, czyżby nie miało ono być na początku??
Jacku na Bieg pamięci już się zapisałam:) Maratonu wprawdzie nie biegnę bo wybrałam wersje mini, ale zamierzam kibicować, bo Ekipa szukuje się na niego spora:)
Dagmara, a co z Twoimi rolkami? jedziesz te 12 razy dookoła? a może minimaratonik jednak?
a właśnie, jeszcze wszystkiego najlepszego dla ANDRZEJA, bo to dziś jego urodziny:)
pozdrawiam Wszystkich
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 2 mies., 3 tygodni temu · Wyświetl
Dziękuję za słowa otuchy – zarówno ”Wielce Szanownemu Trenerowi Andrzejowi”, jak i (już niebawem) ”Szanownemu Trenerowi Drugiemu – Dariuszowi”. No i dobrze, że nie będę musiał w Paryżu nucić ”Po górach, dolinach…” Ale rzeczywiście – w myśl zasady ”Paryż wart mszy” – pojadę tam po rekord, biegnąc oczywiście jako filolog głównie po osi X, a czasem po leciutkiej Y.
W odpowiedzi do - Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: Darku, tu mam profil trasy Marathon de Paris. Prosze o ocenę http://www.parismarathon.com/marathon/2012/us/r3_profilCourse.html · WyświetlGrzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 2 mies., 3 tygodni temu · WyświetlDarku, tu mam profil trasy Marathon de Paris. Prosze o ocenę
http://www.parismarathon.com/marathon/2012/us/r3_profilCourse.htmlGrzegorz trasa jest płaska a tego podbiegu na 14 km nawet nie poczujesz :) Może to być Twój ”rekordowy” maraton.
Do tej pory nie było czasu tu zaglądnąć więc nie wiedziałem, że jestem wywołany do tablicy. :)
Na szczęście Wielce Szanowny Trener Andrzej nie pozwolił Ci zbyt długo żyć w nieświadomości…
Pozwolę sobie jednak nieco rozwinąć jego wypowiedź.
Gdyby skala wykresu na osi Y (tłumaczenie dla filologów: to ta pionowa :) ) była w setkach metrów, a nie w dziesiątkach to można by się przejmować ale tak to mam wrażenie, że podobne przewyższenie zrobiliśmy na naszej wspólnej 30-ce.
Ponadto gdy zobaczysz wieżę Eiffla i rozentuzjazmowany (trudne słowo) tłum będzie dopingował Twoją osobę to będziesz miał wrażenie, że biegniesz cały czas z górki… :)Dziękuję za słowa otuchy – zarówno ”Wielce Szanownemu Trenerowi Andrzejowi”, jak i (już niebawem) ”Szanownemu Trenerowi Drugiemu – Dariuszowi”. No i dobrze, że nie będę musiał w Paryżu nucić ”Po górach, dolinach…” Ale rzeczywiście – w myśl zasady ”Paryż wart mszy” – pojadę tam po rekord, biegnąc oczywiście jako filolog głównie po osi X, a czasem po leciutkiej Y.
Grzegorz Przebinda napisał na tablicy grupy
Salomon Trail Running Kraków: 2 mies., 3 tygodni temu · WyświetlPierwsze miejsce zajął Andrzej Lachowski. Następni Ścieżkowcy to Bogdan Kaliciński i Darek Wilczyński w jednakowo rewelacyjnym czasie (36 minut z groszami). Tyle że Darek miał łatwiej, bo Mu pomagała żona Agnieszka i dlatego został sklasyfikowany za Bogusiem. Wrócił zarazem z sukcesem na trasę Jarek Maślanka. Zachlapanymi źrenicami widziałem w bardzo dobrym miejscu (czyli w efekcie trochę za mną) Izę Cieluch, Rafała Tichoruka i Jarka Kucia. A wszystko to fotografowała Dagmara Lachowska, która w następnym roku na pewno wspomoże swego Jędrusia na trasie. A ja miałem od Darka na ostatnim zbiegu bardzo skuteczny doping: ”Grzesiu, zasuwaj, bo tam Dagmara zdjęcia robi!”. Dodam, że Darek – już dawno wtedy wykąpany po biegu – wrócił na trasę, aby spotkać się z Agnieszką, której nie widział od 50 minut.
gratki wszystkim, wyniki robią wrażenie…
wyraźnie widać że Boguś i Darek jada na tych samych koksach, jak tak dalej pójdzie to będzie ostra rywalizacja o posadę II- go trenerabyłem w sob. w Lasku W. – mokro, ślisko można się ubłocić,
Nie na koksach jedziemy tylko jeździmy razem na… nartach. To z pewnością jest przyczyna… :)
A poważnie to jest to wpływ tajnego czynnika X. Jesienią Bogusia widziałem jedynie na starcie i na mecie… no chyba że była nawrotka na trasie… Mam tylko nadzieję, że to moja zwyżka formy a nie Bogusia spadek… :)
No proszę, nie było mnie ledwie kilka miesięcy, a tu takie postępy. Byłem mocno zaskoczony wynikiem Darka. Gratulacje! Widzę, że przede mną jeszcze dużo pracy, żeby wrócić do formy. Ale będę Was gonił póki mi nogi nie amputują ;)
Gratulacje dla Wszystkich. Andrzej to juz właściwie norma. Ale wyniki Darka i Bogusia robia duże wrażenie. No i Jarek, powrót w wielkim stylu. Bardzo żałowałem, że nie mogłem wystartować, może w przyszłym roku…
Grzesiu tak tu skromnie nie wspomina o Sobie, a zasuwał tak, że nieźle chlapał do tyłu :)
A doping można powiedzieć był dwuskładnikowy, bo po pierwsze aparat robiący zdjęcia, a po drugie w rękach kobiety… Jak to mogło na Grzesia nie podziałać… :)Co ja biedny zając złego zrobiłem,że mnie rozwścieczony Wilk gonił przez całą trasę?
I capnął zębiskami na samej linii mety choć zrobił to już też wcześniej ze dwa razy..
A tak naprawdę to Darek był szybszy (zobaczcie czasy netto)
Nowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 2 mies., 3 tygodni temu · Wyświetl
To dobrze Jarku, dasz radę!
W odpowiedzi do - Dagmara Lachowska napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków: Kto startuje w Rogatym Ranczu?? Profil trasy przypomina treningi w Lasku Wolskim… więc to będzie dla Was chleb powszedni:):) · WyświetlNowy komentarz od Grzegorz Przebinda: 3 mies. temu · Wyświetl
Nie dałem rady przybyć, Daga. Szkoda. Zazdroszczę Wam tej Doliny Kościeliskiej w zimie. Do zobaczenia w Zabierzowie, mam nadzieję.
W odpowiedzi do - Dagmara Lachowska napisał na tablicy grupy Salomon Trail Running Kraków : Chwilowo Grzesiu zmienili miejsce spotkań… nie wiem dlaczego Ci nie powiedzieli… teraz spotykają się w Zakopcu… ale to tylko w lutym:)grupa liczyła 11 osób… trenowaliśmy dwa razy dziennie… do czasu choroby, która każdego lżej lub ciężej dotknęła… teraz znowu rozkręcamy się z kilometrażem :) więc czekamy też [...] · Wyświetl- Załaduj więcej

Gratuluję wyników! W Skawinie nie startowałam (nigdzie zresztą poza minimaratonem nie startowałam), ale zainteresowałeś mnie tą Bochnią latem. Możesz coś więcej powiedzieć o tym biegu – letni termin chyba jest dość nietypowy na zawody?
Od czego tu zacząć… Mam kilka wątków.
Miałem zacząć od najbardziej kontrowersyjnego, czyli Konkursu Kia Picanto, ale nie chce mi się już o tym gadać. Mam nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski i uda im się przeprosić biegaczy i przekonać ich, że nadal chcą dla nich organizować te wspaniałe zawody.
Biegło się wyśmienicie. Na pół godziny przed startem przestał padać deszcz, a temperatura w okolicach 12 stopni była wręcz idealna. Tym razem wystartowałem spokojnie. Zresztą w tym tłumie trudno było wystartować inaczej jeśli nie stało się na pierwszej linii. Po kilometrze zobaczyłem przed sobą swoich odwiecznych rywali Marcina i Artka. Wiedząc, że dotychczas przeważnie ze mną wygrywali, postanowiłem siąść im na ogonie i zaatakować przed metą. Wkrótce jednak okazało się, że Artek biegnie szybciej niż Marcin, więc zdecydowałem się na trzymanie tego samego tempa co on, zwłaszcza, że on kontrolował je na swoim Garminie. Biegliśmy obok siebie, równym tempem prawie do połowy trasy. Niestety tuż przed nawrotką złapała mnie kolka i musiałem odpuścić. Na drugiej połowie dystansu wyprzedziło mnie aż 26 zawodników i była ona gorsza od pierwszej o ponad 1 minutę. Na szczęście ból przeszedł koło 8 kilometra i dzięki temu udało mi się dobiec do mety w czasie 39:16. Brakło mi 6 sekund do życiówki, ale i tak jestem bardzo zadowolony, bo to kolejny krok w dążeniu do złamania 38 minut.
Po zawodach strasznie przeciągany był czas do dekoracji. Moim zdaniem zupełnie nietrafione było prowadzenie licytacji. Miałem się zbierać tuż po tym jak pozostali członkowie mojego firmowego zespołu rozjechali się do domów, ale kolega stanowczym tonem zwrócił mi uwagę, że chyba sobie żartuję, że się zbieram skoro zaraz będę wzywany na podium. Moje zdziwienie było wielkie, bo okazało się, że na liście wyników, przy moim nazwisku widniała adnotacja, Sk-3, co oznaczało III miejsce w Mistrzostwach Gminy Skawina. Zupełnie zapomniałem o tym, że moim marzeniem było zająć w tej kategorii pierwsze miejsce. I byłoby pierwsze, gdybym nie dał się wyprzedzić na drugiej połowie dystansu pozostałym dwóm Skawinianom. Tak czy siak, było mi bardzo miło po raz pierwszy stanąć na podium i trzymać w ręce puchar.
Dzięki poradom naszego Trenera wiem jakiego rodzaju treningu mi zabrakło. Biorę sobie to do serca i zamierzam znów wkrótce zaatakować 38 minut.
Do zobaczenia we środę!
Gratuluję ”życiówek”. Mi także udało się poprawić rekord życiowy o ok minutę. Bardzo dobra pogoda podczas biegu, niezła trasa. Niestety, zaplecze organizacyjne trochę za skromne i niedopracowane jak na taką ilość biegaczy. Pomijając już ten nieszczęsny samochód, to zaskoczył mnie dwufunkcyjny medal na mecie. W pierwszym momencie myślałem, że dostałem niewłaściwy :-)